Promotor Conrada czyli Od Tłumacza
Ja to się chyba kiedyś zaklikam na dobre :-) Ale po kolei...
Zaczęło się od tureckiej diety, aby poprzez ostatniego posła, skończyć na Katarzynie II.
Sprawdzając pozostały dorobek autora Ostatniego posła..., zaintrygował mnie fakt, że większość dostępnych tytułów jest w języku francuskim. Pobieżna lektura informacji zamieszczonych w wikipedii, pokazała, że nasz polski autor przeniósł się na pewnym etapie życia do Francji i tam kontynuował swoją karierę literacką, zdobywając międzynarodową sławę.
Sprawdziłem co tam jest dostępne w polskich zasobach cyfrowych i wybór padł na biografię ulubionej carycy Polaków czyli Katarzyny II.
Jest to tłumaczenie tekstu francuskiego z obszernym wstępem tłumacza, Stanisława Wasylewskiego.
Nie będę tutaj zamieszczał całości, a jeśli ktoś jest zaineresowany to można doczytać online.
Ten tekst jest doskonałym uzupełnieniem tych szczątkowych informacji, które znajdziemy w wikipedii.
A zatem, oddajmy głos tłumaczowi.
"Z dziwnem uczuciem brałem się do przekładu książki pisarza polskiego o nazwisku chyba zupełnie obcem dzisiejszym czytelnikom. Znają je co najwyżej badacze historji i ludzie zajmujący się staremi książkami. Bo to są dawne dzieje.
Przed pięćdziesięciu prawie laty drukować zaczął i wydawać Kazimierz Waliszewski. Dał się poznać z doskonałego pióra w „Ateneum" i „Niwie" warszawskiej, wydał listy Katarzyny Kossakowskiej, (Poznań, 1883), korespondencję Radziwiłła „Panie Kochanku", (Kraków, 1888). Dalsze poważne monografje historyczne zapowiadały pisarza pierwszej klasy:
„Z dziejów XVIII w., wstęp do historji ruchu politycznego w tej epoce" (Kraków, 1892), „Potoccy i Czartoryscy, walka stronnictw i programów politycznych przed upadkiem Rzeczypospolitej", (Kraków, 1887). Nadto pojawiły się trzy tomy w Krakowskiej Akademji Umiejętności, p. t. „Archiwum spraw zagranicznych francuskich do dziejów Jana III, (1879 do 1884).
Potem to wszystko ucichło."
Pytanie dlaczego ucichło, też nie pozostaje bez odpowiedzi.
"Przyjazne stosunki z Józefem Szujskim, który serdecznie zajął się Waliszewskim, rokują jak najlepiej. „To był człowiek! To była dusza". Szujski wyrabia krewkiemu zapaleńcowi pierwszą robotę, a mianowicie opracowanie „Sobiescianów" z francuskiego archiwum spraw zagranicznych, które świeżo (1875) otwarto dla szczupłej garstki pracowników. Rychło jednak psują się dobre stosunki, a współpraca Waliszewskiego z Akademją Krakowską zostaje uniemożliwiona. Wdał się w rzeczy naówczas bardzo drażliwe, niepopularne i niebezpieczne, a mianowicie, w dyskusję o przyczynach rozbiorów. Referat na temat o upadku Polski przesłany na zjazd historyków polskich we Lwowie w roku 1884, zdecydował o upadku Waliszewskiego. Po ogłoszeniu referatu drukiem Akademja zerwała z nim wszelkie stosunki, a w „Przeglądzie polskim" ogłoszono formalną ekskomunikę, odsądzającą autora od prawa pisania po polsku i o historji polskiej."
Nie pozostało nic innego jak przenieść się do Francji, gdzie
"Urodził się natomiast świetny, poczytny, rozchwytywany nawet pisarz światowy, którego utwory drukowano we wszystkich językach cywilizowanych, od angielskiego poprzez szwedzki, hiszpański, rosyjski, niemiecki, aż do japońskiego włącznie. Zasłynął jako doskonały znawca historji rosyjskiej, jako beletrysta mile czytany i popularny bez względu na temat, którego się jął. Od pierwszego występu zdobył szturmem rynek francuski: była nim niniejsza właśnie Katarzyna II, nagrodzona wkrótce przez Akademję, francuski prix Therouanne i w dwudziestu kilku zkolei wydaniach przedrukowywana, potem nastąpiły monografje o Piotrze Wielkim, Pawle I, Iwanie Groźnym, i Aleksandrze. Zachęcony powodzeniem nie ustawał Waliszewski w pracy i w ciągu lat najpiękniejszych nie zmarnował momentu popularności i nie nadużył zaufania czytelników. Zdobył firmę i sławę dla wszystkiego, co z pod pióra jego wyszło."
A o co chodzi z tym Conradem, zapyta Gabriel ;-)
"Jeszcze o jednem wspomnieć należy. Waliszewski był pierwszym, który zawiadomił kontynent o istnieniu znakomitego pisarza Conrada. Z artykułu Waliszewskiego w
„Revue des Revues" dowiedzieli się Francuzi o istnieniu interesującego beletrysty, Polacy zaś z kilku feljetonów w petersburskim „Kraju": „Polski powieściopisarz w angielskiej literaturze", (1904, nr. 3—7). Nie zwróciły wówczas wielkiej uwagi. Notując je w mojej studenckiej „Bibljografji historji literatury polskiej za rok 1904“ nie umiałem wskazać ani jednego oddźwięku tej rewelacji w prasie polskiej. Ostatecznie nie należy się temu dziwić. Takie egzotyczne tematy minimalnie budziły wówczas zainteresowania, zaś ani „Kraj", ani jego współpracownicy nie cieszyli się kredytem w społeczeństwie.
Jeden był tylko człowiek uradowany, sam Conrad. Pisał on do Waliszewskiego: „Uważam sobie za szczęście i za niemały zaszczyt wracać do kraju (że się tak wyrażę), pod pańskiem
przewodnictwem. A jeżeli pan zechce uwierzyć mi na słowo i powie, że pływając po kuli ziemskiej, nigdy ani myślą ani sercem od kraju się nie oddaliłem, to pewno zostanę przyjętym na stopie rodaka u nas, pomimo mojej angielszczyzny."
tagi:
|
|
bolek |
| 5 grudnia 2025 15:00 |
Komentarze:
|
|
bolek @stanislaw-orda 5 grudnia 2025 15:55 |
| 5 grudnia 2025 16:35 |
Cieszę się :-)
Dzięki!
|
|
stanislaw-orda @bolek 5 grudnia 2025 16:35 |
| 5 grudnia 2025 18:10 |
Podobnie neurotyczna reakcja "kraju", jak w przypadku:
https://stanislaw-orda.szkolanawigatorow.pl/czy-kopernik-mowi-po-polsku
albo publikacji Karola Zbyszewskiego ("Niemcewicz od przodu i tyłu")
|
|
bolek @stanislaw-orda 5 grudnia 2025 18:10 |
| 5 grudnia 2025 19:06 |
Podejrzewam, że takich reakcji jeszcze wiele wypłynie. Z ciekawości przeczytałbym ten referat ale jeszcze się nie dokopałem.
|
emirobro @bolek |
| 5 grudnia 2025 20:19 |
Ta rosyjska wersja biografii Kazimierza Waliszewskiego jest najdluzsza z 8-miu podanych w Wikipedii. Zawiera takie sprzeczne akapity:
K. Waliszewski poświęcił ponad trzydzieści lat studiom nad Rosją. Pracował w archiwach Paryża i Londynu , Berlina i Wiednia, a także Petersburga , gdzie cieszył się patronatem wielkiego księcia Mikołaja Michajłowicza . Jako monarchista w swoich poglądach politycznych, Waliszewski był stałym współpracownikiem gazety A.S. Suworina „Nowoje Wriemia”
Dzieła historyczne Waliszewskiego są powszechnie uważane za pozbawione wartości naukowej. Jeszcze przed rewolucją autorzy Encyklopedii Granata stwierdzili: „Chociaż są barwnie napisane i pełne codziennych szczegółów, pod względem akademickim są uważane za niezwykle lekkie, często nie przekraczając poziomu przeciętnej powieści historycznej ”
NB
Bardzo dobra notka, dzieki ktorej dowiedzialem sie o tej ciekawej postaci. Wydaje mi sie, ze ci czytelnicy tego blogu, ktorzy w Rosjanach widza tylko "kacapow" nie beda nia zachwyceni.
|
|
stanislaw-orda @bolek |
| 5 grudnia 2025 21:27 |
"Encyklopedia Granata"
Edycja wydawnictwa braci Granatów, żydowskich redaktorów z Mogilewa (Mohylew).
Oni monarchistów nie promowali.
|
|
OjciecDyrektor @bolek |
| 6 grudnia 2025 09:06 |
Czyli nikt się nie odważył rozpocząć polemiki tylko od razu - anatema!
Dziwna ta niechęć akademików do polemiki. Czego oni się bohą, skoro, jak twierdzą, źródła stoją po ich stronie?
|
|
OjciecDyrektor @emirobro 5 grudnia 2025 20:19 |
| 6 grudnia 2025 09:11 |
Czyli miał szeroki dostęp do najrozmaitszych dokumentów. Pytanie tylko, czy on sam te dokumenty wybierał, czy ktoś inny mu je podtykał? No i pytanie, czy miał dostęp do NAPRAWDĘ tajnych dokumentów?
Ten entuzjazm Francuzów, Rosjan i Anglików jest trochę podejrzany. To oczywiście nie dyskwalifikuje jego prac - bo nikt nie podjął z nimi żadnej merytorycznej polemiki. Jednak zastanawiam się w jakim celu, do czego chciano wykorzystać Waliszewskiego, że obdarzono go tak wszechstronnym dostępem do archiwów?
|
|
OjciecDyrektor @stanislaw-orda 5 grudnia 2025 19:42 |
| 6 grudnia 2025 09:15 |
A w którym numerze "Prosto z mostu" jest zawarty ów referat? Bo wyskakuje cała lista mumerów, ale bez skrótowego opisu zawartości.
|
|
jan-niezbendny @bolek 5 grudnia 2025 19:06 |
| 6 grudnia 2025 11:52 |
Nie dziwię się, że dokopać się trudno, skoro ci, którzy powinni być najbardziej zainteresowani, nie ułatwiają zadania. Z góry przepraszam za długie cytaty, ale nie każdy klika w linki (to jest również moja przypadłość ;).
Tłumacz pisze:
Referat na temat o upadku Polski przesłany na zjazd historyków polskich we Lwowie w roku 1884, zdecydował o upadku Waliszewskiego. Po ogłoszeniu referatu drukiem Akademja zerwała z nim wszelkie stosunki.
Autor owego referatu pamięta to zupełnie inaczej i niestety nic sie tu nie zgadza. Tłumacz pomylił różne zjazdy historyczne i zmyślił (albo coś źle zrozumiał) w kwestii referatu, ktorego właśnie nie opublikowano. Za to opublikowano coś zupełnie innego. Waliszewski wspomina o tamtym epizodzie w przedmowie do swojej pierwszej książki na temat historii Polski 2. poł. XVIII wieku, wydanej w 1890 roku, chociaż, jak zaznacza w przedmowie, "...wyprzedzić była ona powinna dawniejsze prace autora odnoszące się do historyi XVIII wieku".
Dlaczego zatem nie wyprzedziła i dlaczego uznał za potrzebne ogłosić ją w tamtym momencie?
"Nie ogłosiłem jej wcześniej - kontynuuje z ujmujacą skromnością Waliszewski - dlatego że nie sądziłem, wyznaję to otwarcie, aby była ona potrzebną. W rzeczy samej, nie znajdzie w niej czytelnik, albo nie znajdzie prawie, rzeczy nowych, albo takich, któreby musiały być dla niego nowemi; żadnych odkryć archiwalnych, żadnych niewyjawionych dotąd dokumentów, żadnego świeżego materyału historycznego".
Co zatem znajdzie? Nie moge tu cytowac całej przedmowy (książka dostepna jest zreszta online), więc w skrócie: autor uważa, że w natłoku źródeł i publikacji przyda się relatywnie szczupłe opracowanie, umożliwiające "poważnemu czytelnikowi", ale nie specjaliście, zapoznanie sie z faktami, które zbliżą go do poznania istotnej prawdy historycznej. Przyznaje zarazem, ze każda taka praca bedzie miała charakter subiektywny i z natury rzeczy bedzie wchodziła w polemikę za innymi, opartymi o równie subiektywne, ale inne selekcje.
No i tu zaczyna się gehenna autora, odsądzonego najpierw jako historyk od czci i wiary przez "piśmie stanowiącem jedyny dotąd a bardzo cenny organ naszej krytyki historycznej. [...] Powodem tego zajścia była rozprawa ogłoszona w tem samem piśmie i poglądy w niej wyrażone, które okazały się przeciwnemi poglądom innego historyka".
Szkoda, ze nie pisze, jakie to pismo (chociaż może wtedy było to oczywiste). W każdym razie nie był to referat na zjazd. Może ktoś cierpliwy poszuka.
"Następnie, komitet drugiego Zjazdu Historyków polskich, we Lwowie świeżo odbytego [w 1890, a nie 1884 roku - uwaga moja], wezwawszy mnie do udziału w pracach swoich, odrzucił zamówiony u mnie, przyjęty na porządek dzienny obrad i w pismach publicznych zapowiedziany przez się referat, a nawet nie dopuścił mnie do uczestnictwa w posiedzeniach kongresowych."
Referat zatem sie nie ukazał, co mozna sprawdzic w wydanych w 1891 "Pamietnikach" owego zjazdu. Ale to nie koniec historii.
"Na skutek drugiego tego zajścia pojawił się. w jednem z pism krakowskich list, powtórzony później przez inne krajowe pisma, w którym wyrażając oburzenie moje, obwieściłem zamiar ogłoszenia, z mojej strony, referatu, o którym mowa. Zamiar ten uskutecznionym nie został dotąd dla następujących powodów. Najpierw dla tego, że pomienionego listu, jakkolwiek opatrzonego moim podpisem, nie napisalem wcale. Ogłoszony on został bez mojej woli i wiedzy, a nawet wbrew mojej woli najwyraźniej objawionej. [w tym miejscu przypis autora: Dokumenta stwierdzające rzeczywistość tego faktu są w moich rekach] Jakim zaś sposobem stać się to mogło, odpowiedzi na to pytanie wolę nie szukać. Zaznaczę tylko, iż Komitet drugiego Zjazdu Historyków polskich skorzystał nader skwapliwie, z tego podrobionego dokumentu dla ogłoszenia ze swojej strony zwycięzkiej i latwe zwycięztwo, w tych warunkach, odnieść mogacej repliki; redakcya zaś pisma, które wydrukowało list ów, nie raczyła nawet odpowiedzieć na protestacyę, z którą się odezwałem. I w jej oczach, oczywiście, pospolite prawo nie stosowało się do mnie".
Reszta jest... klikaniem. ;)
|
|
jan-niezbendny @bolek |
| 6 grudnia 2025 12:26 |
Ad vocem. Referatu wprawdzie nie znajdziemy, ale przecież "W pierwszym rozdziale niniejszej książki, a mianowicie w 9 pierwszych pareagrafach tego rozdziału, znajdzie czytelnik rozwiniętą treść pracy owej, ktora została uznana za niegodną przeznaczonego jej pierwotnie miejsca w kongresowych rozprawach".
Skoro już mamy w ten sposób sam referat i to w rozwiniętej, czyli pełniejszej postaci, ciekaw byłbym owego listu, w ktorym autor ogłosił zamiar... ale własciwie nie ogłosił, bo nie on ten list napisał i nawet o nim nie wiedział... to znaczy wiedział, bo list opublikowano wbrew jego woli, a nie mógł przecież nie chcieć czegoś, o czym nie byłby wiedział...
|
|
stanislaw-orda @OjciecDyrektor 6 grudnia 2025 09:15 |
| 6 grudnia 2025 13:18 |
Nr 37 z 1936 r.
|
|
stanislaw-orda @stanislaw-orda 6 grudnia 2025 13:18 |
| 6 grudnia 2025 13:21 |
Ale to nie ten referat.
Ja zrozumiałem, że w zapytaniu chodziło o tekst Jeremiego Wasiutyńskiego (o Koperniku).
|
|
OjciecDyrektor @stanislaw-orda 6 grudnia 2025 13:18 |
| 6 grudnia 2025 13:26 |
Dzieko, ale czytajac komentarz jana-niezbednego okazuje sie, że tego referatu nie ma...co tu sie dzieje z tym Waliszrwskim?
|
|
OjciecDyrektor @stanislaw-orda 6 grudnia 2025 13:21 |
| 6 grudnia 2025 13:26 |
Aha...
|
|
bolek @stanislaw-orda 5 grudnia 2025 19:42 |
| 6 grudnia 2025 19:30 |
Podziękował!
|
|
bolek @emirobro 5 grudnia 2025 20:19 |
| 6 grudnia 2025 19:35 |
"Ta rosyjska wersja biografii Kazimierza Waliszewskiego jest najdluzsza z 8-miu podanych w Wikipedii. Zawiera takie sprzeczne akapity"
Wikipedia to jest generalnie jedna wielka sprzeczność.
"Bardzo dobra notka, dzieki ktorej dowiedzialem sie o tej ciekawej postaci. Wydaje mi sie, ze ci czytelnicy tego blogu, ktorzy w Rosjanach widza tylko "kacapow" nie beda nia zachwyceni."
I o to chodzi, aby dowiedzieć się czegoś nowego. Dla porządku sprawdziłem ile razy pojawia się nawisko Waliszewskiego na SN. 1 raz. Teraz dwa :D
|
|
bolek @OjciecDyrektor 6 grudnia 2025 09:06 |
| 6 grudnia 2025 19:36 |
Akademicy to dziwni ludzie. Bohą się swojego cienia chyba ;-)
|
|
bolek @jan-niezbendny 6 grudnia 2025 11:52 |
| 6 grudnia 2025 19:48 |
Muszę przyznać, że liczyłem na Twoje supermoce ;-) No nic, poklikamy zobaczymy...
|
|
jan-niezbendny @bolek 6 grudnia 2025 19:48 |
| 6 grudnia 2025 21:37 |
E tam, zaraz supermoce... Ale coś tam znalazłem.
Prawdopodobnie chodzi o artykuł Historyografia polska przed krytyką rossyjską, "Kwartalnik Historyczny" 1888, v. 4, s. 555. Reakcji na wyrażone tam stanowisko Waliszewskiego już nie szukałem, ale w środowisku krakowskich historyków musiał on potem mieć złą reputację, bo np. recenzja jego książki Polsko-francuskie stosunki w XVII w., jaka ukazała się w KH 1890 v. 4 była, jak to dzisiaj mówią, miażdżąca.
W tej książce, do której niestety nie mam dostępu, jest esej “Podpalacze” przeciw “lidze brandmajstrów”. Z dziejów walki z krakowską szkołą historyczną, w którym omówiono ów ostry i dla Waliszewskiego fatalny spór.
|
|
bolek @jan-niezbendny 6 grudnia 2025 21:37 |
| 7 grudnia 2025 12:10 |
"recenzja jego książki Polsko-francuskie stosunki w XVII w., jaka ukazała się w KH 1890 v. 4 była, jak to dzisiaj mówią, miażdżąca."
Autor recenzji był chyba szczególnie cięty na Waliszewskiego, pisząc o nim per "p.W." :D
Poza tym, popełnił prawie dwustustronicową "recenzję", w odpowiedzi na książkę Waliszewskiego o Marii Kazimierze.
Taki cytacik z zakończenia "W dziwnych żyjemy czasach. W jednej i tej samej dobie, pod koniec wieku, wystąpił Polak, który pisze, jakby był Moskalem lub nieudolnym uczniem Bismarka — i Rosyanin, który pisze jakby był Polakiem i uczniem ze szkoły Szujskiego (mamy na myśli prof. Cziczerina, autora znanego listu do prof. Rennenkampfa). Nie potrafimy chyba niczem bardziej
zawstydzić p. Waliszewskiego, jak wyrażając mu radę, aby, jeśli chce dalej pisać, poszedł uczyć się wprzódy polskości i miłości dla prawdy — u tego Rosyanina."
Podoba mi się ten Waliszewski coraz bardziej :)
|
|
OjciecDyrektor @bolek 7 grudnia 2025 12:10 |
| 7 grudnia 2025 14:59 |
To tak, jakby ktoś o Coryllusie napisał...:). On też słyszał podobne "dobre rady"
|
|
bolek @OjciecDyrektor 7 grudnia 2025 14:59 |
| 7 grudnia 2025 16:59 |
Otóż to...
|
|
bolek @jan-niezbendny 6 grudnia 2025 21:37 |
| 7 grudnia 2025 17:10 |
Btw, przeglądam to co zalinkowałeś i takie sprzeczności wyczytałem na s. 501 w Kwartalniku Historycznym.
"Do tych rzadkich pracowników na szarej niwie drugiej i trzeciej ćwierci XVIII. wieku należy od niedawna i p. Kazimierz Waliszewski. Pisarz to, znany dotąd głównie z prac drobniejszych a zwłaszcza pracownik ceniony słusznie. Wydawca skrzętny kilku już tomów Sobiescianów paryskich, tego dziś podstawnego źródła do dziejów Jana III., wydawca i komentator listów pani kasztelanowej kamińskiej z Potockich Kossakowskiej, autor udatných francuskich szkiców o Maryi Ludwice i o Maryi Kazimierze. Bawiąc stale w Paryżu pracuje tam dla Akademii i gromadzi z archiwów ministeryów akta do dalszych tomów wydawnictwa Sobiescianów."
|
|
OjciecDyrektor @bolek 7 grudnia 2025 17:10 |
| 7 grudnia 2025 19:34 |
Zdolny = zawodny....:).
Czyli wg Akacemii ZBYT zdolny..:)